W Operze Wrocławskiej
09 listopada 2009, 00:40:20 poziom 0Byłem dzisiaj z Mamusią w operze. Można powiedzieć jako zapchajdziura, bo miał iść Edzik. Tatulka nie ma więc Lesiu ma bilet. Hurra, jupi i szaleństwo idę do opery w której nie byłem nigdy.
Bilety bez szału, balkon 4 czyli wspaniały widok na żyrandol i na polski dubbing. Zapomniałem jeszcze napisać na czym byłem. Zainteresowany sprawdził by na stronie Opery, ale po co marnować cenny transfer jak mogę napisać
"Cosi fan tutte" czyli opowieść o 2 takich co oszukali narzeczone w stylu Agenta Tomka, tym razem na araba. CBA może spokojnie próbować, już w renesansie przynosiło to efekty wiec czemu nie wymyślić bajery na szejka czy bogatego właściciela 4 budek z kebabem w Warszafce. No ale ja tytak pitu pitu, a nic nie wiadomo.
Spektakl w 2 aktach, 180 minut z czego 2 godziny grania i śpiewania. Muzyka fajna, głosy solistów bardzo przyjemne dla ucha choć po pierwszym akcie miałem dośc zawodzenia babek. No ale poprawiło się to w 2 akcie. Oczywiście jak każdy szanujący się facet przysypiałem podczas 1 aktu. Po przerwie było lepiej i spokojnie wysłuchałem całego przedstawienia.
Wnioski:
- Wole teatr (tam nie muszę czytać napisów bo mówią po polsku) (nie mówię o operach Moniuszki bo nie wiem po jakiemu śpiewają)
- Agent Tomek nie jest taki super bo już dawno temu byli lepsi od niego
- Kobieta we fraku wygląda jak wieloryb
- Loża szyderców jest super
- 4 balkon nie jest super
RSS
Komentarze do notki “W Operze Wrocławskiej”
o 08:44:14 Permalink
"Byłem dzisiaj z Mamusią w operze". Jak można pójść do przeglądarki? No daj spokój... Po takim pierwszym zdaniu odechciało mi się czytać reszty...
o 10:15:09 Permalink
Radek a może "Mamusia' nie oznacza tej mamusi, o której myślisz.gif)
o 10:16:16 Permalink
A o jaką inną "Mamusię" może chodzić?
o 10:16:54 Permalink
Podejrzewam, ze o przyszłą. Ja bym własnej matki z dużej litery nie napisała ale to ja. Zobaczymy, co Atol powie.gif)
o 10:17:44 Permalink
No może być, że przyszła mamusia przyszłego własnego dziecka
o 12:10:38 Permalink
A ja powiem wam że Mamusia to Mamusia a opera to opera czyli miejsce. Jak ktoś ma problem z odróżnieniem przeglądarki od miejsca to chyba powinien się zastanowić nad swoim życiem
o 12:43:34 Permalink
Rotfl
o 12:44:40 Permalink
Ale tak to masz trochę komci, a opera-miejsce to by nikogo nie zainteresowała
o 12:45:29 Permalink
Ja byłam raz na operetce ale nie podobało mi się. Opera, to masakra.gif)
o 12:46:21 Permalink
operetka w sensie opera-mini na komórkę?
o 12:48:11 Permalink
Nie, mówią tam a nie tylko wyją do księżyca jak w operze.
o 12:48:47 Permalink
Wiadomo - w operze człowiek człowiekowi wilkiem...